Spitfire.
Model dostany w prezencie od Świętego Mikołaja ;)
Model Eachine Spitfire V2 2.4GHz bardzo mały gdyż ma zaledwie 400mm rozpiętości. Wykonany z EPP, ma masę około 60 gram (gotów do lotu).
Zdjęcie przedstawia model samolotu
Model to wersja V2 a co za tym idzie z pewnymi poprawkami. Ma przezroczystą kabinkę a w niej sylwetkę pilota. Wygląda to dużo ładniej niż czarna lub niebieska kabinka pozbawiona szczegółów. Ma między innymi poprawiony failsafe. A co za tym idzie w razie wyłączenia nadajnika lub utraty zasięgu/sygnału silnik w modelu się wyłączy.
Kolejną ciekawą opcją są trzy tryby lotu. Tryb expert, w którym stabilizacja jest całkowicie wyłączona. Tryb, w którym stabilizacja działa a mimo to pozwala na wykonanie pętli oraz bardziej żywiołowe manewry, zwroty, itp. Oraz tryb pełnej stabilizacji dzięki czemu latanie jest bardzo łatwe pod warunkiem znajomości podstaw sterowania modelami latającymi rc.
W zestawie zastosowano też funkcję, która komunikuje pilotowi kiedy to trzeba lądować. Tym samym zanim napięcie w akumulatorze spadnie do zbyt niskiego poziomu i silnik, awionika przestaną działać to otrzymujemy sygnał dźwiękowy w nadajniku. Sygnał jest bardzo donośny i jeśli latamy w miejscu gdzie jest duży hałas to powinien być dobrze słyszalny. Jeśli latamy w cichym miejscu to jest on trochę za głośny. Ja u siebie wyciszyłem sygnał poprzez umieszczenie pomiędzy głośniczkiem rezystora mającego 98 Ω.
Na minus jak dla mnie jest opcja kiedy to orczyk serwa sterującego lotkami w skrzydle wystaje na spodzie modelu. W opcji lądowania bez podwozia na ziemi/piachu istnieje możliwość uszkodzenia serwa. Szkoda że producent zdecydował się na takie rozwiązanie zwłaszcza że można było to rozwiązać inaczej.
[powrót]
Również na minus oceniam lokalizację lotek w skrzydle. Zdecydowanie można byłoby umieścić je w miejscu w którym znajdują się w prawdziwym pełno wymiarowym samolocie.
Co do zalet to z pewnością stabilizacja robi robotę i to jest na plus. Oraz możliwość wyboru trybu lotu według swego uznania. Warto tylko przed lotem upewnić się jaki tryb jest aktywny, ponieważ start w trybie expert z założeniem że działa stabilizacja może okazać się szybkim lotem w ziemię.
Zdjęcie przedstawia dwa modele samolotów rc
Mimo pewnych początkowych wątpliwości okazało się że samolot radzi sobie z lotem z podczepioną wstążką/paskiem z cienkiego papieru o wymiarze około: 2,5cm szerokości i 150cm długości. A to dobra wiadomość kiedy to dziwnym trafem np. Święty Mikołaj pod choinkę dostarcza dwa modele. Jeden dla ojca drugi dla syna/lub córki. I już można ganiać się modelami w powietrzu. Tą opcję osobiście przetestowałem z synem i stwierdzam że zabawa jest super. Pełna emocji. Radość dziecka jest ogromna kiedy to nawet przez przypadek ciachnie śmigłem wstążkę w samolocie przed sobą. Warto tylko pamiętać o tym by wstążki nie były za duże i aby były z delikatnego papieru aby śmigła napędzane dość delikatnymi silnikami zdołały przeciąć wstążkę.
Jest też coś o czym myślałem od początku przygody z tak małymi modelami rc a mianowicie funkcja ułatwiająca znalezienie modelu po awaryjnym lądowaniu w miejscu oddalonym z dala od pilota. Mianowicie gdy szukamy modelu w trawie lub w innym miejscu a nie widzimy go to wystarczy wyłączyć nadajnik a wtedy po około dwóch minutach włączy się przerywany sygnał dźwiękowy. Funkcja bardzo cenna zwłaszcza że model ma dość skuteczny kamuflaż, który sprawia że model w trawie potrafi być bardzo trudno zauważalny.
Jeszcze jedna rzecz, którą warto zmienić. W modelach popychacz wpięty jest w najbardziej oddalony od lotki otwór dźwigienki. Ja przepiąłem go możliwie blisko osi obrotu lotki od statecznika poziomego dzięki temu zakres ruchu lotki jest troszkę większy. A to czasem się przydaje.
Zdjęcie przedstawia już przepięty popychacz.
Przy okazji na zdjęciu widać przyklejoną na taśmę papierową tasiemkę. I co ciekawe po odklejeniu taśma nie zrywa farby z modelu ;)
Ostatnio kiedy to model awaryjnie lądował na polu pojawiła się awaria. Dziwnym trafem model musiał uderzyć w jakiś kamień ponieważ orczyk przy serwie pękł. Jak się okazało plastik z którego był wykonany był nadmiernie kruchy. Jednocześnie okazało się że awarii uległo serwo. Posypało się jedno koło zębate. Po wymianie na nowe serwo działa jak nowe.
Aby kolejny raz koło zębate się nie zepsuło nowy orczyk został rozcięty przy osi dzięki czemu przy nadmiernym przeciążeniu uskakuje o kilka kliknięć a serwo jest bezpieczne.
CDN
[powrót]
© Copyright
2006-2026 pracownia-promyk.pl Andrzej
Głębocki all rights reseved
use of this site means acceptance of rules
